wtorek, 2 lutego 2010

Ideał 1989

Dziewczyna, którą prezentuję poniżej jest już pełnoletnia - rysunek powstał 21 lat temu i jest zapewne moim ówczesnym odzwierciedleniem ideału kobiecej urody.
Pozdrawiam zaglądających, mam nadzieję z niektórymi spotkać się na żywo pod koniec marca w Bydgoszczy (o tym jaśniej w oddzielnym anonsie). Zima trzyma, więc też trzymajcie się ciepło!

piątek, 1 stycznia 2010

2010

Z Najlepszymi Życzeniami Noworocznymi i pozdrowieniami dla Wszystkich Odwiedzających:)

środa, 23 grudnia 2009

Na Święta!

Zgodnie z obietnicą, wrzucam AKTUALNĄ kartkę z życzeniami Radosnych Świąt i Dobrego Nowego 2010 Roku!
Kochani, trzymajcie się ciepło i nie schodźcie ze szlaku prowadzącego do celu i do spełnienia marzeń:)


sobota, 19 grudnia 2009

Christmas x 2

Aby wprowadzić nieco świątecznego nastroju, wrzucam dwie gwiazdkowe fuszki, które wykonałem przed rokiem. Pozdrowienia dla Wszystkich!

piątek, 11 grudnia 2009

Pocztówka

Dzisiaj kolejna szybka wycieczka w zamierzchły rok 1995 i pocztówka, którą wykonałem w ramach zajęć z projektowania graficznego (na studiach wciskałem design komiksowy gdzie się tylko dało, nie zawsze z pozytywnym dla siebie rezultatem, bo spore grono kadry profesorskiej miało komiks w płytszej lub głębszej pogardzie).
Pozdrawiam!

poniedziałek, 30 listopada 2009

Salve Andre!

Fotka poniżej przedstawia Świętego Andrzeja prosto z bazyliki watykańskiej (zaliczona na wakacjach w tym roku). Wrzucam ją wraz z Najlepszymi Życzeniami (samych spełnionych szczęśliwych wróżb) dla wszystkich Andrzejów, zwłaszcza z branży komiksowej i filmowej!
A mój skromny blog obchodzi dzisiaj rok:)


poniedziałek, 23 listopada 2009

Ja nie śpię!

Rzeczywiście trochę mnie uśpił pewien marazm, jaki zapanował w komiksowej blogosferze po gorącym okresie aktywności wokół MFKiG (są oczywiście chlubne wyjątki, które śledzę i podziwiam) i jakoś tak ociągałem się z kolejnymi postami. Po pierwsze końcówka roku, więc pracy zatrzęsienie, a po drugie chciałem wrzucić coś nowego, zrobionego na boku, ot tak dla własnej frajdy (bo lubię niektóre japońskie klimaty?). Ale w końcu się udało wyrwać trochę czasu. Zatem poniżej nówka-nierdzewka, jak mawiają metalowcy:)
Pozdro
wienia for Everyone!

czwartek, 8 października 2009

SEN ALABAR ALDERAN

STO LAT! Komu? Andrzejowi Janickiemu!
Ech, jak ten czas szybko leci! Wydaje się, że tak niedawno posadzono nas w tej samej ławce na jakiejś lekcji w bydgoskim Liceum Plastycznym (pamiętny 1981 rok) i wtedy komiks okazał się tym tematem, który stał się spoiną naszej znajomości. Od tamtych zajęć zaczęła się nasza wieloletnia przyjaźń. Wspólne zainteresowanie komiksem zdeterminowało nasze życie i temu właśnie medium zawdzięczamy wszystkie sukcesy (również w innych dziedzinach), a także niezbędny dystans do otaczającego nas świata. Dla mnie Andrzej zawsze był i pozostanie jednym z najważniejszych polskich twórców komiksowych. Miałem możliwość śledzenia Jego talentu od samego początku i do tej pory nie spotkałem zbyt wielu gości w naszym pięknym kraju, którzy mogliby Mu dorównać w profesjonalności i swobodnym poruszaniu się w różnych konwencjach rysunkowej narracji. Andrzej jest świetny, ale... pracuje powoli:) Jednak mam nadzieję, że doczekam się (i jak sądzę spore grono jego fanów też) w końcu pięknego albumu typu „the best of”, w którym wszystkie jego
zalety ukarzą się w pełnej krasie. Tego Ci życzę, Endriu (oprócz zdrówka oczywiście), w ten cudowny październikowy, urodzinowy dzionek!
Na deser bohater, którego imię jest tytułem tego posta, to postać z niepublikowanego Komiksu Andrzeja, którego wymyślił i narysował wiele lat temu i do dzisiaj uważam, że to historia z dużym powerem, działająca na wyobraźnię i inspirująca (dowodem mój grafomański tekścik sprzed lat, który przytaczam poniżej), ze wszech miar godna remake’u.

05.03.1988 Alderan wszedł na emporę, gdzie stały ogromne super-organy. Zasiadł przy nich i włączył mechanizm pompujący powietrze. Był rozgoryczony i wściekły. Po kolei otworzył wszystkie filary basowe, filtry akustyczne, piszczałki sopranowe, których srebrzyste żyłki, jak macki, oplatały całe wnętrze. Potężne modulatory i wibratory, wyglądające jak podłużne złoto-lice balony, wypełniały się sprężonym powietrzem, gwiżdżąc i hucząc przeraźliwie. Naraz wszystko umilkło. Na jego sylwetce, wtłoczonej w wymyślnej konstrukcji fotel, skupiona była teraz jedyna wiązka blado-błękitnego światła. Wokół była czarna próżnia. Ściągnął brwi i zacisnął usta. Podniósł ręce i nacisnął klawisze. Uderzenie uwolnionego powietrza, zmnetamorfozowanego w dźwięk, gong, miliony drgań, gejzery krwi, szczyty jakichkolwiek uczuć – rozorały pustkę niewidzialną pajęczyną impulsów, szlaków torped, rakiet balistycznych i chwytaczy echa tak, że w epicentrum pozostała pęczniejąca kula najbardziej cholernej w świecie muzyki.


sobota, 12 września 2009

ORIENT MEN


Buszując w sieci jakiś czas temu odkryłem, że szykuje się jakaś publikacja typu "tribute to", poświęcona twórczości Tadeusza Baranowskiego. Bodajże w roku 1995 AQQ prezentowało na swoich łamach pin-upy polskich bohaterów komiksowych w niekonwencjonalnych wykonaniach. Na potrzeby tej galerii przygotowałem wtedy m.in. własną wersję ORIENT MENA.
Lubie tę postać, która z wielkim hukiem objawiła się w pierwszym numerze legendarnego RELAXU. Dołączam się do hołdu na krzywy ryj i wrzucam rodzimego herosa, o którym pięknie wspomina Entomologia M.: "Leżałam z nim nago w pościeli, a on był cały w czerni i bieli...":)