Wszyscy fani SZERYFA Z RIO KLAWO już pewnie wiedzą, ale na wszelki wypadek, z prawdziwą przyjemnością informuję, że...
3 października podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi będzie miała miejsce premiera komiksu "Binio Bill i Szalony Heronimo", który jest pierwszą publikacją nowej oficyny "BB Team" założonej specjalnie dla upamiętnienia twórczości Jerzego Wróblewskiego, legendy polskiego komiksu. "Binio Bill i Szalony Heronimo" to ciąg dalszy westernowych przygód bohatera znanego z komiksów drukowanych w "Świecie Młodych" oraz albumu "Skarb Pajutów". Bohaterski szeryf Binio tym razem zmaga się z wodzem Apaczów Heronimo oraz pomaga uroczej rodaczce odnaleźć zaginionego ojca. Owiany legendą komiks, uznawany do tej pory za niedokończony, został po latach odnaleziony w archiwach rodziny Wróblewskiego i po niezbędnej obróbce graficznej i korekcie językowej scenariusza wszystkie 48 plansz zostanie wydanych w formie unikatowego albumu.
Dziś sięgnąłem naprawdę głęboko do swoich zbiorów i wygrzebałem takie cacka.
Dwa wzajemne portrety wykonane długopisem (Andrzej Janicki rysował mnie, a ja jego) z oporządzeniem typu fantasy. Rysunki musiały powstać przed naszą maturą. W moim szkicowniku sprzed lat widnieją na sąsiadujących stronach, na obu są nasze podpisy i rok 1986.
Kolejna dziewoja z archiwum. Tym razem nękana przez oślizgłego stwora.
Praca z 1992 roku, wykonana tuszem na papierze. Pozdrawiam wszystkich zapuszczających się na mojego skromnego bloga!
Dziewczyna ze spluwą, wygrzebana z archiwum. Praca z 1995 roku, wykonana czym się da, czyli tuszem, temperami i ekolinami, na jakimś szarym papierze z fakturką. Sądząc po graffiti w tle, musiałem być w jakimś dołku i rozpamiętywać utratę "Awantury". Zatem dziewuszka powstała "na pohybel":)
Nie pamiętam dokładnie od kiedy długopis stał się moim ulubionym i na długie lata najczęściej używanym narzędziem nie tylko do pisania, ale przede wszystkim do rysowania. Sadzę, że stało się to jeszcze przed podstawówką. Trwalszy i bardziej bezwzględny od ołówka był, u progu mojej komiksowej pasji, trudnym, ale wiernym towarzyszem. Zmuszał do rysowania niemal na czysto gotowych kadrów i starannego wpisywania tekstów w dymkach. Często jeden błąd przekreślał całą mozolną pracę nad planszą i musiałem wszystko zaczynać od początku. Biegałem od kiosku do kiosku w poszukiwaniu czarnych wkładów, które nie zalewały i dawały ładną, precyzyjną kreskę. Długopisem wykonałem wiele rysunków i komiksów przed tzw. profesjonalnym okresem twórczości. A i później wracałem do tego narzędzia, przygotowując scenopisy lub szkicując.
Może właśnie długopisowi zawdzięczam moją alergię na piórka:)
Te wszystkie stalówki, grafiony wzbudzają we mnie dużą niechęć.
Poniżej dwa rysunki Demonów wykonane w 1992 roku właśnie długopisem.
Wygrzebałem coś takiego z dwa tysiące pierwszego.
Kolejna postać z mitologii greckiej. Rysunek wykonany tuszem.
Pozdrawiam tych, co się byczą i tych , co harują tego pięknego lata:)
Z pozdrowieniami dla Wszystkich poszukujących weny!
Rysunek tuszem z ubiegłego roku.
Ponieważ jestem w totalnym zaJOBie, postanowiłem (przekornie) zrobić coś dla siebie. Ponoć to dobry sposób na polepszenie samopoczucia. Oto kolejna odsłona projektu SZLAG!